Julia pisze Martyrologia




Martyrologia

Nad głową rozgorzałe niebo,
pokryte szkarłatem krwi przelanej
gniewnie spoglądało na wybryki swych dzieci.

Powietrze rozdarte przez łoskot oręża,
w uszach jedynie głucha cisza,
zewsząd jednak słyszę słowa pacierza,
zamarła nadzieja, głuche zawodzenie.

Stąpałam cicho wśród kałuży krwi świeżej,
by chłopaczka młodego wziąć pod swe skrzydła,
na ziemi nisko niewiasta płakała prosząc
'O pani, Maryjo przenajświętsza, oddaj mi proszę mojego Jasieńka.'

Lecz jego czynu nic nie umniejszyło,
zabrałam Jasieńka do miejsca swego.
Wzniosło się stado kruków do lotu,
wyrastały krzyże wszędzie dookoła.

Niosłam swym dzieciom letargu natchnienie,
błagających o ciszę i snu chwile,
czarnym płaszczem ciała ich okrywałam
by zabrać je zaraz w ostatnią ich podróż.

W kątach siedziały skulone maluchy,
szepcząc modlitwy o kawałek chleba.
Upadały powoli, jedno po drugim,
odeszłe zmysły, ciemne widzenie.

Nie zdziwi się żaden, kto oczy ich widział
nad okrucieństwem sporów.
I nie widać już piękna niepowtarzalnego,
gdy rodzic bezsilnie na kolana pada.

Warszawskie Targi Książki 2017

Ach, takie oczekiwanie, tyle emocji a teraz pozostały już tylko wspomnienia po zakończonych w maju targach książki w Warszawie. Tym razem po...