Ciebie szukam- konkursowo

Dawno nie organizowałam żadnej zabawy. A dziś, nie dość, że mam migrenę, to dodatkowo głowa pęka mi od pomysłów.
Jeśli zatem macie ochotę powalczyć o moją najnowszą powieść, albo kilka innych drobiazgów, które są nagrodami pocieszenia, serdecznie zapraszam do wspólnej zabawy.

Fundatorem nagród jestem ja, czyli Anna Kasiuk. Zabawa trwa od dnia dzisiejszego, czyli 9 września do 16 września. Macie zatem tydzień. Odpowiedzi umieszczajcie tutaj, pod tym postem.

Zadanie jest proste. Poproszę o odpowiedź na pytanie:
CZY KIEDYKOLWIEK ZDOBYŁABYM, BĄDŹ ZDOBYŁBYM SIĘ NA  POŚWIĘCENIE WOBEC CZŁOWIEKA, KTÓREGO KOCHAM. Oczywiście mam na myśli zachowanie absolutnie odbiegające od typowych zachowań, które nas cechują.

To po pierwsze. Po drugie, proszę o umieszczenie na swojej tablicy jednego zdjęcia prezentującego okładkę książki Ciebie szukam z informacją o wzięciu udziału w konkursie.
Będę wdzięczna, jeśli mnie przy tej okazji oznaczycie :-)


To tyle. Miłej zabawy i już nie mogę się doczekać Waszych odpowiedzi!!


10 komentarzy:

  1. Dla miłości zrezygnowałam z biegania takiego „amatorskiego 365 dni w roku” - w tym mnóstwo wyjazdów na zawody biegowe. Oj fajnie się wyjeżdżało i bywało poza domem ale nasze relacje z mężem gasły 😕 ostatecznie pomogła mi w tym kontuzja i operacja kolana, odebrałam to jako znak. Mąż w czasie mojej rehabilitacji poswiecil mi się całkowicie. Po jakimś czasie kupiliśmy łódkę, na niej realizujemy swoje pasje - mąż wędkuje a ja czytam książki, spędzamy czas RAZEM❤️ Łódkę nazwałam ja i mamy niebieską La Lechuza (po hiszpańsku sowa 🦉) Biegam sobie od czasu do czasu ale dla siebie bo wiem co jest w życiu najważniejsze a co spowodowało ze o biegowy krok utraciłaby miłość swojego życia.
    Teraz jest pięknie (a pod koniec września obchodzimy 18 rocznice slubu🥰)

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę że tak, ale o tym dowiedziałabym się wtedy kiedy miałoby to miejsce

    OdpowiedzUsuń
  3. Dla miłości człowiek zrobi wszystko, no prawie wszystko. Jestem książkoholiczką, jeżeli mąż kazał by mi się z nimi rozstać, z czytaniem to nie zgodziłabym się. Wówczas mogłabym iść na pewien kompromis.

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak myśkę,ze tak.Kocham mojego męża ,jestesmy razem 50 lat i w sierpniu obchodziliśmy złote gody ale takie tylko dla siebie bez pompy rodzinnej i urzędowej.Sprawdzamy się w sytuacjach ekstremalnych jak ja miałam udar mąż rzucił wszystko by być przy mnie a jak on miał operację wszepienia zastawek serca to ja byłam przy nim.Możemy liczyć na siebie.On kocha łowić ryby i ja to szanuyję a ja kocham książki i on zna jakich autorów lubię i kupuje mi książki .Nie mogę umieścić zdjęcia bo nie mam tej książki ale mam w planie kupić ją w najbliższym czasie.Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedyś uslyszałam, że "Kobieta wychodząc za mąż, umiera dla siebie". Dziś te słowa nabierają sensu, bo nie jestem "ja" ale jesteśmy "my", moje potrzeby są ważne ale ważne są też potrzeby męża. To, co w życiu najlepsze nie przychodzi łatwo, ale właśnie te rzeczy są warte poświęcenia (A. Locke). No i "zdolność do poświęceń dla innych to człowieczeństwo" (Magic Johnson). Jeśli kochasz, to potrafisz z wielu rzeczy zrezygnować. Poświęcam czas i uwagę osobie, którą kocham ☺
    Agnieszka Wojcieszek

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. Myślę, że zdobyłabym się , jestem nawet o tym przekonana, ale w tym ,,poświęceniu" chciałabym zobaczyć siebie, moje miejsce, kim tam bym była, czy to nie zmieniłoby mnie, czy w wyniku tego nie byłabym zupelnie kimś innym. Zawsze taki czyn musiałby być zgodny z tym , w co wierzę. Kilkanascie lat temu wiele osób , które widziało mój krok mogło mówić, że poświęciłam się, ale Ci którzy mnie dobrze znali, znali moją historię tak naprawdę kibicowali. W oczach niektórych byłam wariatką, która z wygodnego życia w mieście wyjeżdza na małą wies, na tzw. ,,koniec swiata" , wychodzi za mąz za rolnika i nie wie w co się pakuje. A czy to było poświęcenie, czym właściwie ono jest? Nie zrezygnowałam na siłę, nie zrezygnowałam z bycia sobą. Owszem postawiłam wszystko na jedną kartę, spakowałam syna , zamknęłam drzwi od mieszkania w bloku. Trochę się bałam, obce rzeczy, trochę obcy świat, bałam się o syna bo zawsze byliśmy dwoje, ale ... Właśnie - uczyłam się żyć tam, ale to było potrzebne również mi, by zamknąć przeszłość. Tak więc to ,,poświęcenie" miało kilka strat, ale ,,zysków" zdecydowanie więcej, bo od tego momentu istniało ,,MY" cała nasza trójka, potem po latach czwórka. Te zmiany wniosły radość, nowe życie, każda ze stron ,,coś" dobrego czerpała, owszem zdałam się w pewien sposób na kogoś, ale przecież to nikogo nie krzywdziło, wszyscy w to wierzyliśmy, więc był to krok ku nowemu, lepszemu życiu z ogromną nadzieją, ze się uda. P.S.Ta historia jest o wiele dłuższa i skomplikowana, ale to ten ON pozwolił mi uwierzyć w siebie, był w trudnych chwilach gdy syn był w szpitalu, potem zawsze cicho stał obok, czekając, właściwie to już czekał od szczenięcych lat podstawówki, ponoć dwa razy do tej samej rzeki się nie wchodzi, ale ja weszłam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Czy kiedykolwiek zdobylabym ,sie na poswiecenie wobec czlowieka, ktorego kocham .Jestem pewna ,ze tak . W 1994 roku owdowialam i 13 lat wychowywalam moje dzieci sama,bylam dla nich matka i ojcem. Z miosci do moich dzieci nie ulozylam sobie zycia ponownie ,chociaz moglam :) Bylo nam bardzo ciezko,ale we troje dalismy rade. Gdy moje dzieci sie usamodzielnily , poznalam Jego i po rozmowie z moimi dziecmi ulozylam sobie zycie na nowo w innym kraju.Poczatkowo bylo mi ciezko , sama z mezem w calkiem obcym kraju ( inaczej jest pojechac w odwiedziny lub na wycieczke ,a inaczej tam zyc ) z daleka od calusienkiej rodziny w obcym kraju ,gdzie wszyscy mowia w obcym jezyku . Mozna powiedziec,ze ukladajac sobie na nowo życie zostawilam wszystko , dorosle dzieci i cala rodzine, zrezygnowalam z dobrej pracy . Poszlam na kurs jezyka, zdalam egzaminy na B1 ,pozniej zdalam egzaminy na obywateltwo . Do Polski jedziemy kazdego roku ,dzieci nas odwiedzaja i traktuja mojego meza jak ojca,a maz moje dzieci jak swoje.Wszystko było dobrze ,ale 5 lat temu ciezko zachorowalam i właśnie mój maz caly czas był przymnie .Codziennie po pracy jechal 25 km do mnie do szpitala i był przy mnie kilka godzin. Po powrocie do domu organizowal z moja kochana siostrzyczka telekonferencje z dziecmi ,mama,by mnie wesprzec psychicznie . Po operacji była chemia i tu znow mój maz był przymnie i mnie wspieral . Kazdego roku zabieramy wnusie do siebie na wakacje i jestesmy szczsliwi Czyz to wszystko nie było poswieceniem moim i mojego meza ? Gdyby mnie ktos zapytal czy cofajac czas postapilabym tak samo ? Oczywiscie z jedna poprawka,zbadalabym się wczesniej by zapobiec chorobie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Żyjąc z kimś kogo się kocha, przebywając z nim na co dzień wielokrotnie trzeba z czegoś rezygnować, więc według mnie suma tych drobnych wyrzeczeń tworzy wielkie poświęcenie. Bo to nie musi być jedna, ale ogromna sprawa. W codzienności tkwi także trud, bo o relacje z bliskim człowiekiem trzeba bardzo wytrwale i starannie dbać.
    Dużo też zależy od potrzeby chwili, bo jeśli musiałabym zrezygnować z idealnej pracy - zrobiłabym to. Albo odwrotnie - wytrzymałabym pracę na dwa etaty, jeśli byłby to wymagany środek do celu.
    Mogłabym czekać jak Penelopa, gdyby rozdzieliły nas kilometry.
    Nauczyłabym się języka migowego albo alfabetu Braila, jeśli to przybliżyłoby mnie do jego świata, pozbawionego zmysłu.
    Oddałabym część swego ciała, aby tylko uratować mu życie.
    Byłabym obok, nawet jeśli by tego nie chciał.
    Zmieniłabym przyzwyczajenia, sposób życia, plany i marzenia, bo choć bolałaby mnie utrata tej części swej wolności, jeszcze boleśniejsza byłaby utrata jego!
    Nie ukrywam, że nie chciałabym, aby los drastycznie sprawdzał czy mówię prawdę, ale w razie czego...jestem gotowa!

    OdpowiedzUsuń
  10. Kto kocha jest w stanie oddać ukochanej osobie wszystko co ma najcenniejszego. Napewno poswięciłabym się osobie, którą bardzo kocham. Jeśli kocha się naprawdę,trzeba poświęcić się kochanej osobie. Często zakochany człowiek musi dokonać trudnego wyboru pomiędzy swoim życiem a życiem ukochanej osoby,między swoimi a jej potrzebami. Miłość wymaga współpracy, zaufania i poświęcenia dla tej drugiej osoby. Ważnym i szlachetnym rodzajem poświęcenia jest miłość do człowieka. Jeśli nie umiemy całkowicie poświęcić się czemuś, to prawdopodobnie nie potrafimy też naprawdę kochać. Zdarza się przecież, że lubimy kogoś, swoją pracę czy jakąś aktywność, ale zawsze jesteśmi gotowi na zajęcie się zamiast tego czymś innym, ważniejszym. Miłość faktycznie wydaje się być oddawaniem drugiemu człowiekowi,co uważamy za najcenniejsze dla siebie. W tej chwili poświęcam się koleżance, której amputowano nogę.

    OdpowiedzUsuń

Ciebie szukam- konkursowo

Dawno nie organizowałam żadnej zabawy. A dziś, nie dość, że mam migrenę, to dodatkowo głowa pęka mi od pomysłów. Jeśli zatem macie ochotę p...