Spotkania autorskie


Spotkania...
Te autorskie organizowane przez biblioteki, czy też promujące pojawienie się na rynku nowej książki w księgarniach, albo, co jest już dużym wydarzeniem- targi książki. Wszystkie one dostarczają nie lada wrażeń.
Wiecie, bo wciąż to powtarzam, że lepiej czuję się siedząc po tej drugiej stronie, bez mikrofonu w dłoni, bez oczu zwróconych w moim kierunku. I to się nie zmieni. Za każdym razem, kiedy mam uczestniczyć w jakimś spotkaniu, czuję ogromną tremę. Ale wystarczy, że rozsiądę się wygodnie i zaczniemy rozmawiać, ten lęk mija. Bo człowiek czuje lęk przed tym, co nieznane. Nikt nie czuje się komfortowo, kiedy jest zaskakiwany. Wy też tak macie?
Wystarczy jednak wczuć się w atmosferę spotkania, poczuć te pozytywne wibracje a trema i lęk znikają. Nawet w moim przypadku. ;-)

W piątek 25 maja miało miejsce pierwsze spotkanie promujące premierę Andromedy. Spotkanie to odbyło się w Łodzi, w księgarni Bookszpan. Tak jak spodziewaliśmy się, odległość od centrum miasta, krótki czas na promowanie wydarzenia nie sprzyjały pojawieniu się wielu zainteresowanych, ale nie taki diabeł znowu straszny, a codzienność potrafi zaskakiwać ;-)!
Jeden z moich przyjaciół powiedział mi kiedyś, że z serca życzy mi, bym doświadczyła spotkania, na którym pojawi się niewielu Czytelników. Słysząc Go, byłam oburzona, bo to przecież dramat, kiedy spośród całego zastępu wiernych Czytelników, nikt nie zaszczyci odwiedzającego autora swoją obecnością. Mylę się? Wtedy tak myślałam, ale teraz rozumiem sens tamtego życzenia.

Podczas łódzkiego spotkania, swoją obecnością zaszczyciła mnie zaledwie garstka ludzi. Obyło się bez gwaru i szumu rozmów, ale doznałam czegoś zupełnie niesamowitego! I absolutnie nie czułam rozżalenia a moja wiara, że to co robię jest słuszne, w niczym nie ucierpiała. Spotkanie poprowadziła Wiola Umecka z bloga Subiektywnie o książkach. Ikona sama w sobie. Trochę się obawiałam, bo obserwuję blog Wioli i nie ukrywam zachwytu nad dystansem i profesjonalizmem, z jakim jest prowadzony. Okazało się, i jedynie utwierdziło mnie to w przekonaniu, że Wiola w roli prowadzącej spotkanie z Czytelnikami, sprawdza się wybornie. Jako Czytelniczka, odebrała Andromedę dokładnie tak, jak chciałam, by została ona odczytana. A więc każdy szczegół został rozszyfrowany a pytanie- kiedy kontynuacja- zupełnie mnie nie zaskoczyło.
Kameralne spotkania mają ten niesamowity nastrój. Umożliwiają dłuższą rozmowę, dają możliwość poznania Czytelników i wysłuchania tego, co mają do powiedzenia. A przede wszystkim uczą pokory. I tak właśnie się czuję. Bogatsza o nowe doświadczenie, szczęśliwa, bo poznałam w końcu czarującą Kasię @Katie M-k.

A już jutro Wrocław. Spotkanie poprowadzi nikt inny, tylko Agnieszka Lingas-Łoniewska! Znowu szykują się emocje. Znów czuję ten znajomy niepokój. Wpadnijcie do Empiku Renoma. Jutro, 29 maja o godzinie 18:00. Zapraszam.

Wrocław potraktował mnie nieco przychylniej ;-) Mam na myśli szersze grono Czytelniczek. Mało tego, nie spodziewałam się ujrzeć Eleonory, nawet Fb milczał w temacie Jej pojawienia się. A tu proszę! Taka niespodzianka. Spotkanie we Wrocławiu poprowadziła Agnieszka Lingas- Łoniewska. A więc i rozmowa potoczyła się w zupełnie innym kierunku. Wspominałam już chyba nie raz, że w chwilach, kiedy stawiałam swoje koślawe kroki w środowisku literackim, Agnieszka nie szczędziła mi słów mobilizujących do działania. Takich mentorów pamięta się całe życie. Omówiłyśmy kwestie merytoryczne, plany na przyszłość i usłyszałam, że Andromeda to intrygująca powieść. Dla takich chwil warto pisać!

I Warszawa!
Wiecie, jakie mam przemyślenia dotyczące mojej dotychczasowej trasy promującej pojawienie się na rynku Andromedy? Odczuwam satysfakcję z każdego stawianego kroku, upewniam się w poczuciu szacunku do poświęcanego mi czasu i uwagi. A to daje siłę. Bo jednak jest nas, Was, coraz więcej i łączy nas również coraz więcej. I tę relację porównałabym do rozpędzającej się maszyny. Niech się rozpędza, niech daje nam i Wam jak najwięcej. Bo tak trzeba!
Warszawa to dom, więc na spotkaniu w Empiku czułam się jak w domu. Aleksander Rogoziński, który prowadził już moje wcześniejsze spotkanie, zadbał o ciepłą atmosferę. Ku mojemu zaskoczeniu, rozłożył Andromedę na części i sięgnął po psychologiczne wzorce, którymi posłużyłam się przy jej pisaniu. Czy to nie brzmi fascynująco? Każde dotychczasowe spotkanie nauczyło mnie bardzo wiele. Moi Prowadzący zaskoczyli wnikliwością, co przyjęłam z ogromną wdzięcznością.

A jutro Gdańsk. Zobaczymy się w Bookszpanie, w CH Metropolia. I wiecie kto poprowadzi spotkanie? Magdalena Witkiewicz! Do zobaczenia!

To było niezwykle energetyczne wydarzenie dla mnie. Czasami myślę sobie, że niewiele w życiu jest jeszcze w stanie mnie zaskoczyć. Przeżyłam już niejedno i niejednego doświadczyłam. I właśnie ta wyprawa, właśnie do Gdańska dowiodła, że jestem w błędzie. Nie wystarczy doświadczyć, trzeba z owego doznania wyciągnąć wnioski a najlepiej, jeśli będą one nauką. I nie mam tu na myśli doświadczeń tylko niepozytywnych. Wręcz przeciwnie, to, czego doświadczamy, nawet kiedy boli, niesie ładunek, który odpowiednio zinterpretowany przynieść może wiele korzyści. To jest pozytywne myślenie, którym należy się kierować. Taki właśnie mam zamiar. Co Wy na to? A więc od dziś, zaczynam widzieć świat nie tylko w jego naturalnych, nieco przykurzonych kolorach. Zamierzam je przetrzeć, nasycić się nimi i być przykładem,że można dostrzec coś dobrego w rzeczach, bądź czynnościach, które pozornie zdają się temu przeczyć. Trudne, ale nie niemożliwe. 

A na koniec Katowice.

Spotkanie poprowadziła Magda Zimna. I po pierwsze: Magdalena przygotowana była do spotkania wzorowo. Jej pytania zaskakiwały mnie głębią i szczerością. A ja szczerość ponad wszystko, to chyba już wiecie. Bardzo podobał mi się wytworzony klimat w naszej książkowej komórce pod schodami, co również było zasługą Magdy. Bo wiecie, że Ona jest momentami tak otwarta, że obezwładnia. Chłopcy siedzieli grzecznie, w pewnej chwili zagadałyśmy się do tego stopnia, ze przestałyśmy na nich zwracać uwagę. Do czasu, aż uświadomiłyśmy sobie, że szum, który nas otaczał, to był monotonny odgłos czytającego Kuby Damian, fantastyczny narzeczony, to okaz opiekuńczości i troski. Madzia, jestem spokojna o Ciebie. Z tym mężczyzną nie stanie Ci się krzywda. A w Empiku, bo potem wybrałyśmy się do Empiku, żeby sprawdzić, czy rzeczywiście Andromeda na półkach leży( leży!!), to Damian wymieniła tytuły, które Madźka zamierzała kupić. Taki facet!Katowice widziałam dziesięć lat wcześniej, to dwa. Pojechałam tam zupełnie sama z dzieciakami, to trzy. Tylko raz, beznadziejna nawigacja kazała jechać pod prąd, ale przedstawiciel mundurowy pokręcił tylko głową i zatoczył palcami okrąg. Zrozumiałam natychmiast.  A do tego uśmiechał się czarująco. Hm, może to mój wrodzony urok powstrzymał go przed przygrzmoceniem mi mandatu?  Z pewnością. To cztery.Teraz pięć, kupiłam trzy książki. Ale nie zrobiłam jeszcze zdjęcia. Wrzucę je później. I dodam, że znalazłam w Tak Czytam swoje Za zakrętem. A podczas drogi do Katowic, nauczyłam się piosenki Sławomira na pamięć. Więc, śmiało możecie uznać, że wyleczyłam się z alergii na disco polo.... To już sześć.A siedem, skręciliśmy, wracając, do Będzina i choć wszystko było już zamknięte, zrobiliśmy sobie zdjęcia przy murach zamku. Pisałam, że byłam w tych rejonach dziesięć lat wcześniej. Julka miała sześć lat! A teraz... Ale ten czas leci. A więc bilans jest i tak na plus. I bardzo dziękuję Madzi za poprowadzenie spotkania. Swój pierwszy raz w tej roli zaliczyła celująco.

Doświadczyłam wielu wspaniałych chwil podczas tej podróży. Prowadzący moje spotkania okazali się bardzo intrygującymi i niezwykle interesującymi osobami. Bardzo serdecznie dziękuję za Wasz czas, rady i wskazówki. Jestem wdzięczna, że zechcieliście spędzić ze mną tak te ważne dla mnie chwile.

I to byłoby na tyle. Moje spotkania wiele mnie nauczyły a rozpiętość wrażeń, których dostarczyły jest tak szeroka, jak wachlarz. Bardzo dziękuję za każde zamienione ze mną słowo, okazaną sympatię i rozmowę. Dziękuję również za Wasze prezenty i ciepłe przyjęcie. Za to wszystko jest bardzo wdzięczna i to wszystko będę pamiętała. <3 



1 komentarz:

Noc, dzień, co lubię ja, co lubisz ty...

No i nas dopadło. Przeczytałam gdzieś ostatnio, że człowiek zawsze przejawiał skłonności do wyolbrzymiania swojej pozycji. I nie chodzi o p...