Śniadanie wielkanocne w Łubcu

Wiecie już, że jeżdżę raz w tygodniu do Łubca. Mieści się tam Środowiskowy Dom Samopomocy w Łubcu. Spotykam się z wyjątkowymi ludźmi. Najpierw czytam jedną ze swoich powieści a potem dyskutujemy, żywo i szczerze. Każdy dzieli się swoją opinią na temat przeczytanego fragmentu, albo nasza dyskusja zbacza na zupełnie inne tory. Ostatnio przeczytałam uczestnikom opowiadanie, które ukaże się jeszcze w tym roku sumptem wydawnictwa Novae Res. Nosi ono tytuł- Klątwa Cygana. To była prapremiera, która miała za zadanie dowieść, czy opowiadanie jest zabawne, czy też nie udało mi się sprostać oczekiwaniom wydawcy. I okazało się zabawne! Bo sala grzmiała od śmiechu i chichrania  A zapewnienie od osób, które generalnie niewiele mają do powiedzenia w otaczającej je rzeczywistości, chyba o czymś świadczy, prawda?
Czyli Klątwa Cygana będzie się podobała. Już Wam ją polecam Warto również wspomnieć, że rezydenci ośrodka są wybornymi aktorami i odnoszą kolejne sukcesy jeżdżąc po kraju z przygotowanymi przez siebie przedstawieniami. A więc widzicie sami, grono recenzentów miałam nie byle jakie!





W ubiegły wtorek zostałam zaproszona przez moich wyjątkowych słuchaczy na świąteczne śniadanie. Nie wiedziałam jednak, że na śniadaniu tym pojawią się tak znakomici goście, a więc zwierzchnicy ośrodka, kadra kierownicza placówek powiązanych i elita rządząca, czyli Starosta, vice Starosta i Burmistrz miasta Błonie. Pojawili się również rodzice uczestników projektu i Ich bliscy. Atmosfera iście rodzinna! Stoły suto zastawiono potrawami przygotowanymi przez gospodarzy, zaprezentowany repertuar artystyczny rozbawił, przywołał atmosferę zbliżających się świąt a zwieńczeniem całego przedsięwzięcia było wystąpienie Pana Janusza. Film jest za długi, nie mogę go udostępnić... I wiecie? Choć byłam tam gościem, wcale się tak nie czułam. Powoli zapuszczam korzenie, przywiązuję się do tych ludzi. Oswoiłam się z Ich dolegliwościami, przełamałam lęk przed obcowaniem z chorobą. Co więcej, uczę się głębszego spojrzenia na bezinteresowną życzliwość, ciepło i okazywane zrozumienie. Bo życie jest piękne. Bez względu na to, czy nam pod górkę, czy z górki. Wszystko zależy od naszego podejścia. Pamiętacie fragment o kielichu z Namiętności pachnącej terpentyną? To od nas zależy, czy będziemy z niego pili zachłannie, czy tylko małymi łyczkami... To był piękny dzień.

2 komentarze:

Pięć pytań do... Izabeli Frączyk

Wpadłam na pomysł przybliżenia Wam sylwetek polskich pisarek i pisarzy w formie krótkiego wywiadu. Jest to pięć pytań, na które raz w tygodn...